To jest wynik sesji RV dotyczącej czarnej dziury Sagittarius A w centrum naszej galaktyki. I, jak zwykle, od początku aż do końca sesji nie wiedziałem, co badam. Szacuję swój poziom "trafienia w cel" na 100% 💪, a jestem wobec siebie dość krytyczny i wymagający!
Większość z nas mniej więcej wie, czym jest czarna dziura i jak wygląda proces grawitacyjnego "upadku" materii, więc nie będę tu tego powtarzał. Patrz: horyzont zdarzeń, dysk akrecyjny. Obserwowałem bardziej proces niż obiekt i to z bardzo ciekawej perspektywy, a mianowicie Świadomości Nadrzędnej = Źródła = Boga! Skupię się zatem na takich informacjach, których nie przeczytamy w Wikipedii.
Od samego początku wyczuwam wir, lej, ciągnący się jak karmel, z dziurą wlotową i ostrym, nieskończonym, spiczastym końcem. Kojarzy mi się wyciąganie/rozciąganie, które prowadzi do nieskończenie wąskiego i długiego strumienia. Ja jestem Świadomością spoza - sponad tej struktury, obserwuję ją, steruję, nadaję bieg, być może nawet projektuję. Jestem obecny od zewnątrz, a z tyłu, z drugiej strony ktoś/coś może wniknąć do tunelu.

Badanie Księżyca okazuje się dość trudnym zadaniem, ponieważ jest to obiekt, wokół którego w przestrzeni informacyjnej narosło wiele mitów, przekonań i teorii. Gdyby go badać świadomie, to umysł (interpretator) natychmiast podrzuci mnóstwo zapamiętanych obrazów. Jedyną szansą na niezakłóconą eksplorację daje (jak zwykle) badanie 
Oto raport z 




Galaktyczną Federację Światów znam już od dawna, często się z nią stykam podczas 